Lewica kontra demokracja

2019.12.31

Fundacja Republikańska

Największą przeszkodą w przejęciu i utrzymaniu władzy przez lewicę i liberałów jest demokracja. Gdyby nie ona, wcielanie progresywistycznych idei byłoby proste.

Jak Europa długa i szeroka, partie lewicowe tracą miejsca w parlamentach. W ostatniej dekadzie w Unii Europejskiej poparcie dla tych formacji stopniało o około 10 proc. Jednocześnie postulaty lewicy stają się coraz bardziej radykalne, a jej presja na opinię publiczną silniejsza oraz bardziej skuteczna. Co więcej, partie nie tylko centrowe, lecz także chadeckie przejmują lewicowe postulaty, logikę i język. Z jednej strony lewica jest więc w odwrocie, z drugiej osiąga apogeum swojej potęgi.

Wybory to przeżytek

Aby w demokracji zdobywać władzę, potrzebne jest poparcie dużych grup społecznych. To one zapewniają miliony głosów gwarantujące odpowiednią liczbę miejsc w parlamentach. Aby zyskiwać przychylność tych wielkich grup wyborców – pracowników, przedsiębiorców, rolników, emerytów itp. – potrzebne są pogramy, które zaspokajałyby ich potrzeby.

O tej prostej zasadzie funkcjonowania polityki lewica zdaje się zapominać i stawia na reprezentowanie interesów mniejszości: homoseksualistów, transseksualistów, feministek, ekologów, wegetarian, muzułmanów itp. Początkowo było to jedynie uzupełnienie głównego nurtu, który zakładał ochronę praw słabszych przed dyktatem silniejszych. Dziś jednak, gdy w krajach Zachodu mniejszości cieszą się wszelką swobodą, szczególna ochrona ich praw stała się zbędna, więc lewica, by nie zniknąć, musiała znaleźć nowy cel. Jest nim zmiana tożsamości całego społeczeństwa.

Ponieważ nie udało się tego dokonać drogą demokratycznych wyborów – by zdobywać lub utrzymywać władzę, lewica musiała zaspokajać potrzeby konserwatywnej z zasady większości – partie socjalistyczne i liberalne wybrały drogę społecznego terroru i wykluczania. Istotą tego programu jest przekonanie obecnych społeczeństw, że z założenia są one dysfunkcjonalne. Że to właśnie wartości, które tworzą obecne wspólnoty państw zachodnich, powodują dyskryminację kobiet, mniejszości seksualnych i religijnych, wywołują ocieplenie klimatu i odpowiadają za smog. Na tym nie koniec. Dzisiejsza lewica uważa, że tradycyjne społeczeństwo odbiera jednostce prawo do uznania tego, kim ta jednostka jest lub chce być. Dlatego liberałowie i socjaliści nie wyznaczają jakiegoś stanu idealnego, do którego powinniśmy dążyć, ale z góry określają, że proces przeformatowania tradycyjnego społeczeństwa w nowoczesne będzie trwał w nieskończoność. Nie można przecież dziś określić, jakie tożsamości pojawią się za lat pięć, dziesięć czy pięćdziesiąt. Jeśli płeć przestaje być pojęciem biologicznym, a więc naukowym, przez co niepodważalnym, i zostaje przez nową lewicę uznana za stan społeczny, to jej transformacja może mieć niezliczoną ilość wariacji.

Z takimi hasłami nie da się wygrywać wyborów, więc coraz wyraźniej widać, że demokracja uwiera lewicę jak kamień w bucie. Głosowanie przynoszące socjalistom i liberałom kolejne klęski jest więc uznane za triumf populizmu, czyli emanację najniższych instynktów gawiedzi. Zwycięzców wyborów jednym tchem lewicowcy – np. prof. Janusz Czapliński – nazywają faszystami, konserwatystami, populistami czy tradycjonalistami. Określenia te są dla lewicy synonimami, co oznacza, że środowiska konserwatywne z zasady powinny być pozbawione legitymacji do sprawowania władzy.

Lewica już po rewolcie z 1968 roku wybrała inną drogę dominacji. To „marsz przez instytucje” opisany kiedyś przez Antonia Gramsciego. Zwolennicy inżynierii społecznej zmierzającej do przebudowy czy raczej zamiany obecnych, tradycyjnych społeczeństw na nowe nie tylko przejęli dziś instytucje kultury, lecz także dominują w ONZ, Banku Światowym czy Unii Europejskiej. Aby się o tym przekonać, wystarczy przyjrzeć się działaniom tych organizacji. ONZ wpisuje na przykład aborcję w kanon praw człowieka, Bank Światowy łączy tradycyjną energetykę (opartą na paliwach kopalnych) z dyskryminacją kobiet, mniejszości seksualnych, religijnych i narodowych, a Unia Europejska nie tyle narzuca swoim członkom niedemokratyczny sposób rządzenia, ile wprowadza choćby rozwiązania prawne sprzeczne z chrześcijańskim systemem wartości. W wielu aspektach eliminując Kościół katolicki oraz jego agendy z życia społecznego, ponieważ uznaje wartości Kościoła za sprzeczne z prawem.

W ten sposób, bez wygrywania wyborów, lewica osiąga swoje cele i krok po kroku zmienia europejskie społeczeństwa.

Dwa obiegi świadomości

I tu dochodzimy do paradoksu. Prawica, która posiada coraz więcej władzy demokratycznej, może z niej korzystać w coraz węższym zakresie. Zbyt gwałtowne przeciwstawienie się lewicowym paradygmatom powoduje atak międzynarodowych instytucji oraz liberalnych przeważnie mediów. W ten sposób powstaje ideologiczno-normatywna pustka, która prędzej czy później musi zostać zapełniona.

Zwykli obywatele, przedstawiciele mediów, analitycy, naukowcy, eksperci i politycy w większości krajów Zachodu funkcjonują dziś jakby w dwóch rzeczywistościach. Oficjalnej, w której dominuje terror poprawności politycznej opartej na lewicowej ideologii i systemie antywartości, oraz prywatnej lub nieoficjalnej, w której panuje wolność słowa, sumienia i myśli.

Oficjalnie dostrzegane są potrzeby realizacji tożsamości mniejszości i ich uznania przez większość. Nieoficjalnie panuje zdrowy rozsądek, zgodnie z którym cały ten projekt zastąpienia obecnych społeczeństw nowymi postrzegany jest jako pomysł upiorny, oderwany od rzeczywistości, a schlebianie mniejszościom i ich afirmowanie nie jest rozumiane jako objaw tolerancji, ale terroru społecznego.

Taki rozdźwięk świadomości nie może trwać zbyt długo. Nie wiadomo, czy ta dychotomia osiągnęła swoje apogeum, ale z pewnością zbliża się do fazy szczytowej. Na dłuższą metę utrzymanie dwóch obiegów świadomości społecznej jest niemożliwe, a więc gdzieś na horyzoncie majaczy przesilenie. Niestety nikt nie jest dziś w stanie powiedzieć, który nurt okaże się dominujący. W historii równie często wygrywał zdrowy rozsądek jak ideologie oparte na przymusie.

Gołym okiem widać jednak, że bez wspomagania z zewnątrz oparte na afirmacji mniejszości, kontrkulturowe ideologie lewicowo-liberalne nie są w stanie zwyciężyć w strukturze państwa narodowego. Więzy społeczne, których podstawą są historia, tradycja, kultura, terytorium i język, w Europie zaś także wspólnota krwi, okazują się trudną, a często niemożliwą do sforsowania barierą dla lewicowo-liberalnej utopii. Nawet jeśli osiąga ona pewne sukcesy, to ciągle przeciętny człowiek jest przywiązany do Dekalogu, rodziny i tradycji. I to zarówno w Polsce, jak i w Szwecji, Holandii, Niemczech czy we Francji.

Większość europejskich elit rozumie także, że cele narodowe (czy jak woli lewica – społeczne) mogą być osiągane jedynie dzięki państwom narodowym. Instytucje ponadnarodowe służą do realizacji albo twardej polityki zagranicznej, albo polityki gospodarczej. Historia ostatnich kilkudziesięciu lat pokazała, że okazały się one niezdolne do rozwiązywania prawdziwych kryzysów, zarówno globalnych, jak i regionalnych. Dlatego na przykład w większości krajów Unii Europejskiej prawo krajowe ma wyższą rangę niż unijne i dyrektywy wymagają akceptacji przez sądy konstytucje lub inne instytucje do tego powołane. Z kolei wszelka ingerencja instytucji międzynarodowych w politykę wewnętrzną napotyka nieufność i sprzeciw. To właśnie próba budowy superpaństwa przez biurokrację brukselską i ograniczania roli rządów spowodowała brexit i falę niechęci wobec UE w wielu krajach członkowskich. Także w Polsce poparcie dla przynależności do Unii spada, co należy odczytywać jako wynik brutalnego ataku na demokratycznie wybrane władze w naszym kraju.

Tolerancyjna utopia

Czy w tej sytuacji możliwe jest spełnienie się lewicowego snu o kontroli sumień i przeformatowaniu systemu wartości zachodnich społeczeństw? Przykłady takich krajów jak Kanada, Szwecja czy Norwegia wydają się wskazywać, że tak. Państwo przestało tam być tylko efektem umowy społecznej i nie działa już tylko dla dobra wspólnoty. Stało się ono właścicielem obywateli, którzy stają się bezradni w starciu z potężnymi, działającymi w służbie ideologii instytucjami.

Jednak państwa te przestają spełniać swoje podstawowe funkcje. Na przykład w Skandynawii widać, że obywatele stracili tak istotne poczucie bezpieczeństwa, którego zapewnienie jest pierwszym zadaniem państwa. Nie mają też poczucia równości, ponieważ większość jest upokarzana i terroryzowana przez mniejszości. Znika również poczucie solidarności, gdyż przyjęcie zbyt dużej liczby imigrantów tak bardzo zaburzyło strukturę społeczną, że w jednym kraju funkcjonuje obok siebie kilka społeczeństw, które kierują się rozbieżnymi interesami.

Forsowana więc przez lewicę i liberałów ideologia tolerancji wszystkiego, także wszelkich wynaturzeń, co ma podważyć system wartości oparty na judeochrześcijańskiej tradycji, w pewnym sensie trafia w pustkę. Dziś jeszcze odnosi sukcesy, ponieważ jest wsparta międzynarodowymi organizacjami i potężnymi pieniędzmi globalnych koncernów dążących do osłabiania państw narodowych, ale podzielone na coraz mniejsze grupy społeczeństwa potrzebują nowych tożsamości. Opartych na prawdziwych wartościach. Takich, które zapewniają ciągłość i nie są labilne. Wyzwania współczesnego świata coraz wyraźniej pokazują, że historia nie tylko się nie skończyła, lecz także znacznie przyspieszyła. Liczba zagrożeń wcale się nie zmniejsza.

Mariusz Staniszewski – Absolwent nauk politycznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Kierował działem krajowym „Rzeczpospolitej”, pełnił funkcje sekretarza redakcji „Do Rzeczy” i zastępcy redaktora naczelnego „WPROST”, był redaktorem naczelnym „Rzeczy Wspólnych”. Był wiceprezesem Polskiego Radia. Prezes zarządu TECFILM Sp. z o.o.

Ostatnie Wpisy

Pod Spodem – dyskusja autorów kwartalnika

2020.08.03

Fundacja Republikańska

Nowy numer Rzeczy Wspólnych

2020.07.30

Fundacja Republikańska

Polska groszowych emerytur?

2020.07.28

Fundacja Republikańska

Wspieram Fundację

Życie, dobro wspólne, Polska – w to wierzymy. I jest nas coraz więcej. Coraz więcej ludzi, którzy widzą, jak ważne jest kształtowanie dojrzałych obywateli, budowa silnych instytucji obywatelskich, zmiana życia publicznego zgodnie z ideałami republikańskimi.

Dołącz do dyskusji

Zapisz się!

 

Administratorem danych osobowych jest XXX, który dokonuje przetwarzania danych osobowych Użytkowników zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (t. jedn. Dz.U. z 2002 r., nr 101, poz. 926 ze zm.) oraz ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. nr 144, poz. 1204 ze zm.). Operator Serwisu zapewnia Użytkownikom realizację uprawnień wynikających z ustawy o ochronie danych osobowych, w szczególności Użytkownik ma prawo wglądu do swoich danych osobowych oraz prawo do ich zmiany, poprawiania i żądania ich usunięcia.