Kroniki terroru

2022.01.31

Fundacja Republikańska

Z kilku ciekawych książek czekających na recenzję wybrałem publikację IPN zawierającą tłumaczenie dziennika doktora nauk prawnych Hansa Franka, w okresie drugiej wojny światowej generalnego gubernatora na okupowanych terenach Polski.

Zdecydowałem się na recenzowanie tej smutnej pozycji, przerażającej swoją perfekcyjną, prawniczą oschłością, głównie z powodu kilku rozmów z przyjaciółmi i ze znajomymi. W trakcie dyskusji okazywało się, że wykształceni ludzie, Polacy po czterdziestce z Warszawy i Poznania oraz ich dorosłe lub nastoletnie dzieci, nie wiedzieli ani nie słyszeli o Hansie Franku. Dwa razy wspomnieli o Annie Frank, ale o Hansie Franku nigdy!

Byłem pewien, że to niesmaczne żarty, ale to przykra prawda. Taki jest poziom powszechnej wiedzy Polaków. Programy nauczania historii na poziomie średnim i akademickim nie obejmują najnowszej historii naszego kraju albo nauczyciele i wykładowcy celowo pomijają historię okupowanej Polski (poza wydziałami historii szkół wyższych – mam nadzieję). Zaniedbywanie nauki historii w III RP jest porażające i godne potępienia, a radykalne zmiany w tym zakresie są naszą racją stanu.

Bezmyślna dyscyplina

Dziennik Hansa Franka (pierwszy tom) liczy 136 stron dużego formatu i zawiera 36 dokumentów sporządzonych w formie maszynopisu. Ze znawstwem niemieckiego języka prawniczego dokumenty przetłumaczył na język polski ceniony translator Viktor Grotowicz. Dziennik w krytycznym opracowaniu i starannym wydaniu Instytutu Pamięci Narodowej dotyczy roku 1939. To czas wyjątkowo tragiczny i smutny dla Polaków. W dzienniku to okres od 25 października 1939 r., kiedy spisano w Łodzi dokument dotyczący okoliczności mianowania Hansa Franka generalnym gubernatorem w okupowanej Polsce, do 20 grudnia 1939 r., czyli do dnia, w którym na krakowskim Wawelu sporządzono relację z konsultacji Franka z przedstawicielem dyplomatycznym z Berlina von Wühlischem w sprawach incydentów na linii demarkacyjnej niemiecko-radzieckiej.

Hans Frank z zawodową pasją i zacięciem tworzył niemiecką administrację w okupowanej Polsce. Już w październiku 1939 r. spiesznie przejmował władzę z rąk niemieckich wojsk okupacyjnych. Celem nowej niemieckiej administracji było wprowadzenie instytucjonalnego wszechobecnego terroru, urzeczywistnienie ideologii „rasy panów” totalnie wykorzystującej „podludzi” oraz bezwzględna eliminacja z życia tych, którzy nie podporządkują się nowemu okupacyjnemu „prawu”.

Zbrodnicza totalitarna ideologia dokładnie współgrała w Generalnym Gubernatorstwie z niemiecką dokładnością i bezmyślną dyscypliną w wykonywaniu rozkazów. Efekt pięciu lat rządów Hansa Franka to niewyobrażalny dramat – śmierć ok. 5,8 mln polskich obywateli i straty materialne w wysokości ok. 1,050 bln dol. USA (patrz: wywiady medialne posła Arkadiusza Mularczyka na temat gotowego już od ponad roku „Raportu o polskich stratach wojennych w trakcie okupacji niemieckiej” przygotowanego przez grono wybitnych naukowców – historyków, demografów i ekonomistów – w ramach projektów Polskiej Fundacji Narodowej).

Prawnik, ale nazista

Przypomnijmy, że dr Hans Frank już w 1928 r. założył Związek Narodowosocjalistycznych Prawników Niemieckich, przekształcony później w kuriozalny z dzisiejszego punktu widzenia Narodowosocjalistyczny Związek Obrońców Prawa. W latach 1933–1934 był ministrem sprawiedliwości Bawarii i komisarzem Rzeszy do spraw ujednolicenia wymiaru sprawiedliwości w Niemczech. Twórca Niemieckiego Frontu Prawa. W latach 1933–1942 prezes Akademii Prawa Niemieckiego, w latach 1934–1942 minister Rzeszy, a w okresie 1939–1945 generalny gubernator Generalnego Gubernatorstwa z siedzibą w Krakowie na Wawelu. W 1942 r. usiłował podać się do dymisji. Jako niemiecki pragmatyk projektował wykorzystanie Polaków do walki z ZSRS – Adolf Hitler nie przyjął dymisji Hansa Franka. Tymczasem terror w 1942 r. w GG wskutek decyzji Himmlera się wzmógł – codziennością stały się publiczne egzekucje ludzi z łapanek ulicznych. Te morderstwa nie miały w historii precedensu, Niemcy nie dokonywali ich w żadnym okupowanym przez siebie kraju. Te fakty są nieznane Europie i światu. Jak się okazuje, są również przemilczane na lekcjach historii w polskich szkołach.

Sam tytuł oryginału dziennika wywołuje dreszcze u wszystkich, którzy przeżyli w Polsce niemiecką okupację lub znają ją z opowieści rodziców czy dziadków – „Tagebuch des Herrn Generalgouverneurs für die besetzten Polnischen Gebiete”.

Doktor Hans Frank był sprawnym i gorliwym urzędnikiem. Tylko w 1939 r. – poza Krakowem, Wiedniem i Berlinem – dwa razy wizytował Warszawę, ponadto Zakopane, Przemyśl, Zagórze, Sanok, Krosno, Jasło, Jedlicze, Kielce, Radom, Lublin, Zamość i Chełm. Słowem – wszystkie swoje ówczesne włości. Po czerwcu 1941 r. lustrował polskie południowe kresy– Lwów i Stanisławów – ziemie włączone w 1941 r. do GG.

Akt oskarżenia

Zajrzyjmy do dokumentów napisanych i zredagowanych osobiście przez Hansa Franka.

Dokument – maszynopis nr 2, 26 i 27 października 1939 r.

Relacja z wizyty Heinricha Himmlera w Warszawie i bankietu wydanego przez Hansa Franka na Wierzbowej w Pałacu Brühla (była siedziba polskiego MSZ, zburzona w 1944 r., ma być odbudowana wraz z Pałacem Saskim przez MKiDN) na cześć niemiecko-radzieckiej Komisji Granicznej. Ze strony niemieckiej – Hans Frank i szef SS Heinrich Himmler, ze strony radzieckiej –bliski współpracownik komisarza spraw zagranicznych Wiaczesława Mołotowa – naczelnik Wydziału Europy Wschodniej NKID (Narodnego Komisariatu Innostrannych Dieł) Aleksandr Aleksandrow (1907–1983).

Hans Frank „dał wyraz w krótkiej przemowie swojej radości, że jednym z pierwszych jego działań w okupowanych byłych obszarach polskich jest przyjęcie» radziecko-niemieckiej Komisji Granicznej «”.

„W imieniu Komisji Granicznej odpowiedział (po rosyjsku) dyrektor ministerialny Aleksandrow, stwierdzając, że negocjacje dotyczące granicy stanowią kolejną możliwość udowodnienia pogłębiającej się niemiecko-radzieckiej przyjaźni i że duch, w jakim prowadzone były te negocjacje, jest duchem współpracy na rzecz dobra niemieckiego i radzieckiego narodu, dwóch największych ludów Europy”.

Gdy piszę te słowa, kanclerz Niemiec Angela Merkel właśnie dzwoniła do Moskwy i uzgadniała z prezydentem Federacji Rosyjskiej kwestie dotyczące szturmu imigrantów na granicę polsko-białoruską. Nic nowego pod słońcem! Od rządów Niemki ze Szczecina – carycy Katarzyny II – nic się nie zmieniło w historii. Niemcy i Rosja zawsze ponad naszymi głowami uzgadniają dalsze losy Polski.

Dokument nr 4, 29 października 1939 r. (niedziela), Łódź

Dotyczy okolic Biłgoraja (odręcznie poprawione na „Bilgraj”): „Bardzo niekorzystna jest sytuacja dotycząca wyżywienia, ponieważ Rosjanie zabrali wszystko ze sobą, nawet gwoździe ze ścian. Żydzi, których wygonił gauleiter Koch, wrócili ponownie do Dystryktu Lublin przez rosyjską granicę […]. W Lublinie problem uciekinierów jest szczególnie palący (chodzi o uciekinierów niemieckich – przyp. red.); prawie wszystkie większe miejscowości w tym dystrykcie zostały zniszczone i spalone (przez działania wojenne i wycofującą się Armię Czerwoną – przyp. red.).

„Minister Rzeszy dr Seyss-Inquart stwierdził, że każdy polski nadleśniczy, który nie odda broni, musi zostać ukarany śmiercią, tak jak każdy inny cywil”.

„Generalny Gubernator wydał rozkaz, aby dokonywano w nich (w lasach) możliwie maksymalnej wycinki”.

Dokument nr 5, 30 października 1939 r.

„Termin przeprowadzki do zamku w Krakowie został wyznaczony na 7 listopada na godzinę 18:00. Komendantem Wawelu został mianowany hauptsturmführer SS Büchner”.

Dokument nr 6, 31 października 1939 r.

„Reichsführer SS życzy sobie, aby wszyscy Żydzi z nowo uzyskanych obszarów Rzeszy (włączonych do III Rzeszy – Śląsk, Wielkopolska, Pomorze) zostali usunięci. Z tego powodu do lutego ma zostać przewiezionych do Generalnego Gubernatorstwa około 1 mln ludzi”.

„[…] Minister Rzeszy dr Goebbels z ogromną radością przyjął do wiadomości, że polskie kina zostały już skonfiskowane […]”.

Dokument nr 7, 1 listopada 1939 r.

„[…] 1 listopada (1939) […] granica zostanie odpowiednio zabezpieczona […], że przy wjeździe do Generalnego Gubernatorstwa konieczne jest posiadanie paszportu i wizy”.

„W sprawie monopolu zapałek należy jeszcze negocjować ze szwedzkim koncernem Kreuger. Funkcjonowanie monopolu przyniosło już 10 mln złotych”.

Z przypisów wynika, że spadkobiercy Ivara Kreugera inkasowali zyski z Generalnego Gubernatorstwa. Co na to lewicowy rząd Królestwa Szwecji?

Dokument nr 9, 4 listopada 1939 r.

 „Führer omówił z gubernatorem generalnym ogólną sytuację, […] wyraził aprobatę dla decyzji zburzenia zamku w Warszawie oraz nieodbudowywania tego miasta […]”.

Dokument nr 11, 9 listopada 1939 r.

 „Konfiskata wszystkich radioodbiorników będących w posiadaniu Polaków i Żydów ma zapobiec słuchaniu zagranicznych rozgłośni”.

Od listopada administracja okupacyjna działa już w pełni sprawnie. Ludność polska zostaje okradziona z gotówki przez działanie niemieckiego banku emisyjnego. Z okazji 11 listopada Hans Frank wydał zarządzenie, by spośród mieszkańców każdego domu, na którym będzie wisiał plakat patriotyczny wydany przez Polaków, rozstrzelać jednego mężczyznę.

Dokument nr 20, 17 listopada 1939 r.

 „W Sanoku gubernatora generalnego wita grupa w ukraińskich strojach ludowych i wręcza mu chleb i sól. Dr Karanowycz, przewodniczący delegacji, dziękował gubernatorowi generalnemu za oswobodzenie części narodu ukraińskiego spod polskiego jarzma”.

Włodzimierz Karanowycz (1899–1958) to działacz społeczny i polityczny w II RP, lekarz powiatowy w GG. Po wojnie wyemigrował do Argentyny z zagarniętym mieniem pożydowskim.

Dokument nr 25, 1 grudnia 1939 r.

 Zawiera kompletną listę kierowników wydziałów Urzędu Generalnego Gubernatorstwa. Żaden z nich po wojnie nie był sądzony ani nie został ukarany. Wszyscy spokojnie żyli w Bundesrepublik. Przykładowo Claus Volkmann (ur. 1913), po wojnie dziennikarz „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, „Die Welt” i tygodnika „Stern”. Autor licznych książek. Zmarł spokojnie w 2002 r.

Dokument nr 28, 4 grudnia 1939 r., poniedziałek, Berlin

Narada w służbowym mieszkaniu marszałka Göringa z udziałem ministrów. Ustalono kurs złotego GG do marki w stosunku 2:1. Kurs ten miał być obniżany w miarę eksploatacji GG. W połowie 1944 r. złotówka w praktyce straciła wszelką wartość. W GG wrócono do handlu wymiennego (z wyłączeniem płatności w dewizach).

Dokument nr 30, 9 grudnia 1939 r., sobota, Kraków

„[…] należy oczekiwać, że biskupi niemieccy w Rzeszy będą unikali, z powodów politycznych, kontaktów z biskupami polskimi, aby nie narazić się na zarzut zdrady kraju”.

I tak też było. Przypominam, że w czasie niemieckiej okupacji zostało zamordowanych 2804 polskich księży, czterech biskupów, w tym biskup płocki Antoni Julian Nowowiejski.

Dokument nr 36, 20 grudnia 1939 r., środa, Kraków

 Zastępca komisarza spraw zagranicznych ZSRS, osławiony Władimir Potemkin, wezwał ambasadora III Rzeszy w Moskwie Grafa von der Schulenburga i w trakcie reprymendy nie krył oburzenia licznymi transportami ludności żydowskiej kierowanymi z GG do sowieckiej strefy okupacyjnej (na polskich Kresach). Żydzi byli zawracani przez sowiecką straż graniczną i ostrzeliwani przez wojska niemieckie. Były liczne ofiary. Ponoć nadzwyczajnie wzburzony ambasador von Schulenburg oświadczył, że zrobi wszystko, by wstrzymać transporty Żydów. Frank polecił SS-Obergruppenführerowi SS Friedrichowi Krügerowi, by zakazał takich transportów, gdyż za wszelką cenę należy zachować przyjazne stosunki między III Rzeszą a ZSRS.

Po tym poważnym incydencie SS-Obersturmbannführer Adolf Eichmann wpadł na pomysł przetransportowania 2 mln Żydów z GG do ZSRS i osiedlenia ich w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym (Birobidżan) w Kraju Chabarowskim. Obwód ten powstał z rozkazu Stalina już 7 maja 1934 r. Stalin zbył propozycję milczeniem. W ten sposób los polskich Żydów został przypieczętowany.

Pierwszy tom dzienników przedstawia zapis zbrodni relacjonowanych beznamiętnym, prawniczym językiem. Jest to gotowy akt oskarżenia niemieckiego okupanta. Miejmy nadzieję, że IPN opracuje kolejne tomy (jest ich w sumie 35, plus 5 tomów skorowidzów). W ten sposób pełny opis zbrodni przeciw obywatelom II RP zostałby udostępniony społeczeństwu, dotarłby do świadomości wszystkich Polaków, a szczególnie młodego pokolenia.

Autor: Remigiusz Włast-Matuszak – poeta, publicysta. Stały współpracownik „Rzeczy Wspólnych”. Pisał dla „Ekranu”, „Za i Przeciw”, „Res Publiki”, „Odry”, „Tygodnika Solidarność” (1992–2002). Publikuje również w „Akancie” i we „Frondzie”. Jako poeta debiutował w 1982 r. W „Odrze”, w 1997 r. ukazał się tom jego wierszy „Dokumenty bez następstw prawnych”, W 2003 – „Przywilej”, w 2009 – „Znaki”.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Dołącz do dyskusji

Administratorem danych osobowych jest XXX, który dokonuje przetwarzania danych osobowych Użytkowników zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (t. jedn. Dz.U. z 2002 r., nr 101, poz. 926 ze zm.) oraz ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. nr 144, poz. 1204 ze zm.). Operator Serwisu zapewnia Użytkownikom realizację uprawnień wynikających z ustawy o ochronie danych osobowych, w szczególności Użytkownik ma prawo wglądu do swoich danych osobowych oraz prawo do ich zmiany, poprawiania i żądania ich usunięcia.