Gra mocarstw. Czy Polska utrzyma suwerenność?

2019.12.31

Fundacja Republikańska

Potencjał i suwerenność 

Polska, straciwszy pozycję regionalnego mocarstwa w XVIII wieku, przestała sama decydować o swoim losie. Od tej pory o niepodległości Rzeczypospolitej lub jej braku decydowali inni. Nasz bohaterski i pełen największego poświęcenia wysiłek nie przesądzał o odzyskaniu przez nas suwerenności w ciągu ostatnich prawie trzech wieków, a od czasu upadku I Rzeczypospolitej Polska ma zbyt mały potencjał, żeby mogła samodzielnie wybić się niepodległość lub się utrzymać.

Częściowe lub całkowite odzyskanie niepodległości umożliwiała nam dobra koniunktura polityczna, która powstawała w wyniku zmagań mocarstw i klęski jednego naszego wroga lub wszystkich. I tak częściowa porażka wszystkich naszych zaborców w wojnach z napoleońską Francją zaowocowała powstaniem Księstwa Warszawskiego, substytutu wolnej Polski. Ostatecznie starania protektora tego państwa zakończyły się jednak fiaskiem, co spowodowało, że Księstwo nie przekształciło się w niepodległe państwo polskie, ale nadal było jego namiastką, tym razem pod nazwą Królestwa Kongresowego. Podobnie było w XX wieku, kiedy w wyniku drugiej wojny światowej klęskę poniósł tylko jeden z naszych wrogów. Znów jedynie częściowo odzyskaliśmy niepodległość.

Pełna klęska naszych wrogów umożliwiła nam pełne odzyskanie niepodległości. Tak było w latach 1918 i 1989, kiedy obaj nasi wrogowie byli w odwrocie. Związek Sowiecki chwiał się i wkrótce się rozpadł. Niemcy były podzielone i znajdowały się pod większą lub mniejszą dyskretną kuratelą dawnych aliantów. Upadek Związku Sowieckiego stworzył unikalną sytuację geopolityczną na świecie – tylko jedno mocarstwo stało się globalnym hegemonem. Ten unipolarny system dominacji USA trwał niemal 20 lat (1991–2010) i w obecnej dekadzie powoli ulega dekompozycji. To efekt ciężkiego kryzysu finansowego Ameryki (2008–2010), który zachwiał podstawami jej ekonomicznej siły, oraz bezprecedensowego i dynamicznego, 40-letniego gospodarczego wzrostu Chin, których PKB liczony metodą parytetu siły nabywczej jest już większy od amerykańskiego.

Ten zmieniający się układ geopolityczny, w którym do znaczącego głosu w skali światowej doszli lub dojdą niebawem nowi gracze: Unia Europejska, Rosja i Indie, powoduje, że Polska musi na nowo zdefiniować swoją politykę. Opiera się ona bowiem na trzech filarach: ekonomicznym w postaci przynależności do Unii Europejskiej, militarnym w postaci członkostwa w NATO i politycznym (polityka zagraniczna) w postaci sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Głównym problemem jest to, że wszystkie te filary: UE, NATO i USA, przechodzą wewnętrzne perturbacje i tracą swoją pozycję w świecie. Dla Polski szczególnie niebezpieczne są tendencje zmierzające do likwidacji NATO i możliwość wycofania się USA z Europy, co spowoduje z pewnością utratę co najmniej części naszej suwerenności. W najlepszym razie spadniemy mniej więcej do roli, którą mieliśmy za czasów PRL, niewykluczone też, że z korektą granic na naszą niekorzyść.

Strategie i cele mocarstw

USA – celem Stanów Zjednoczonych jest zachowanie dominującej pozycji na świecie poprzez zbudowanie wielkiego sojuszu przeciwko Chinom. Za czasów prezydenta Baracka Obamy miał on mieć charakter dwóch semiglobalnych ekonomicznych partnerstw: transpacyficznego i transatlantyckiego. W obu nie było miejsca dla Państwa Środka. Prezydent Donald Trump zniszczył tę koncepcję na rzecz stosunków bilateralnych. W efekcie wpływy USA znacznie osłabły w Azji i Europie. Dwuznaczny jest też stosunek Trumpa do Rosji. Część amerykańskiej elity uważa, że bez co najmniej neutralności Federacji Rosyjskiej nie da się powstrzymać Chin. Za to oczywiście trzeba Rosji czymś zapłacić. Amerykanie mają w tym jednak doświadczenie. Byli w Jałcie.

Chiny – celem Chin jest supremacja. Nie tylko w Azji Wschodniej, jak uważa większość ekspertów, lecz także na świecie. Ich strategia to zdobywanie jak największej liczby sojuszników, a jedną z taktyk jest wciąganie w sferę swoich wpływów za pomocą relacji finansowych i gospodarczych prowadzących do coraz większego uzależnienia.

Rosja – celem Rosji jest pełne odbudowanie wpływów na terenie byłego Związku Sowieckiego oraz częściowe odbudowanie wpływów, które Sowieci mieli za granicą, a także przyłączenie do Rosji tych terenów, na których mieszka ludność rosyjska lub rosyjskojęzyczna (Krym, wschodnia Ukraina, Białoruś, wschodnia Estonia, wschodnia Łotwa, północny Kazachstan). Rosjanie zgodnie ze swoją polityczną tradycją stosują strategię bezwzględnego nacisku, włącznie z działaniami militarnymi.

Niemcy – celem Niemiec jest odzyskanie tego, co straciły w wyniku drugiej wojny światowej. Chcą podporządkować Europę najpierw gospodarczo, potem politycznie.

Francja – jej celem jest co najmniej współdecydowanie o losach Europy. Zamierza znacząco ograniczyć amerykańskie wpływy i zbudować europejską armię pod egidą Paryża, który w ten sposób chce równoważyć polityczną i gospodarczą dominację Niemiec.

Indie – ich celem jest uzyskanie statusu mocarstwa w skali światowej. Przyjęta strategia to niewiązanie się ściśle z żadnym z pozostałych globalnych graczy, a taktyka – gra na czas, który działa na korzyść Indii.

Rola Polski w polityce mocarstw

Przyspieszona globalizacji spowodowała, że nieaktualny stał się geopolityczny układ, w którym Polska skazana jest tylko na zakleszczenie między Niemcami a Rosją. Do rozgrywki o region Europy Środkowo-Wschodniej weszli nowi zawodnicy: USA i Chiny. Nie należy też zapominać o Unii Europejskiej jako całości. Każdy z tych graczy ma swoje plany wobec Polski.

USA – traktują one Polskę wraz z Ukrainą jako zaporę przeciwko ewentualnemu nieformalnemu blokowi rosyjsko-niemieckiemu, który wraz z Francją doprowadziłby do osłabienia  amerykańskich wpływów w Europie. Polska ma być częścią kordonu oddzielającego Rosję od Niemiec, stąd poparcie USA dla polskiej inicjatywy Trójmorza.

Rosja – z tych samych powodów Polska jest uważana przez Rosję za głównego przeciwnika w Europie Środkowo-Wschodniej. Celem Kremla jest wspólne z Niemcami zwasalizowanie Polski i podzielenie się wpływami. Rosjanie w takim układzie byliby przede wszystkim zainteresowani przejęciem szeroko pojętego sektora energetycznego. Rosja ma jednak alternatywną strategię dla nas. Warunek to wycofanie naszego poparcia dla Ukrainy. Politycznym marzeniem Kremla jest dokonanie podziału tego kraju wraz z Polską.

Niemcy – są najbardziej ze wszystkich graczy zainteresowani polskimi sprawami, mają też najbardziej konkretny plan dotyczący przyszłości regionu, a szczególnie pozycji Polski. W Niemczech wrócono do koncepcji Mitteleuropy zaprezentowanej w książce Friedricha Naumanna w 1915 roku. To pomysł niemilitarnej integracji naszego regionu pod faktycznym zwierzchnictwem Niemiec. Państwa Europy Środkowo-Wschodniej stałyby się rynkami zbytu dla niemieckiej gospodarki oraz zapleczem gospodarczym Niemiec jako podwykonawcy. Korzyścią dla tych krajów miałaby być coraz większa integracja z przodującą pod względem wielkości i technologii gospodarką w Europie. Ponieważ za wpływami gospodarczymi idą polityczne, nie ulega wątpliwości, że to plan wasalizacji Polski. Dla Niemiec jest ona bowiem jednym z najważniejszych państw nie tylko dlatego, że jest ich sąsiadem, lecz także dlatego, że to kraj, który otrzymał najwięcej przedwojennego terytorium Niemiec. Uzależnienie Polski ma być kolejnym krokiem (po wchłonięciu NRD) do odzyskania tego, co Niemcy utracili. A o tym, że nie są to tylko imaginacje publicysty, świadczy fakt, że w latach 90. XX wieku Niemcy zaproponowali Polsce wspólny zarząd nad naszymi ziemiami zachodnimi i północnymi. Ta propozycja została odrzucona przez rząd Tadeusza Mazowieckiego. Były też inne próby rozmiękczania polskiej zwierzchności nad terytorium RP, takie jak np. koncepcja podwójnego obywatelstwa dla mieszkańców przygranicznych terenów po obu stronach Odry.

Chiny – Państwo Środka po raz pierwszy w swej historii jest zainteresowane utrzymywaniem znaczących relacji z Polską. Jest to związane zarówno z geograficznym położeniem Polski bezpośrednio na kreślonej trasie Nowego Jedwabnego Szlaku, jak i pozycją Polski jako największego kraju Europy Środkowo-Wschodniej. Chińczycy zgodnie z własną hierarchiczną kulturą polityczną uznali nas za lidera tego regionu i są zainteresowani rozszerzeniem współpracy.

Niebezpieczeństwa zagrażające Polsce

Osamotnienie. To najgorszy, ale też coraz bardziej realny scenariusz. Może się ziścić w przypadku rozwiązania NATO, o czym mówią nie tylko Trump i część amerykańskich geopolityków, lecz także ostatnio prezydent Francji. W takim przypadku Polska będzie zdana na własne siły. Tworzona w to miejsce europejska armia pozbawiona siły US Army nawet nie będzie cieniem poprzedniej organizacji. Za to będzie służyła interesom Francji oraz Niemiec i w fabrykach tych państw będzie zaopatrywała się w uzbrojenie.

Porzucenie przez sojusznika. Historia Hmongów w Wietnamie i Laosie porzuconych przez Amerykanów, a także ostatnio Kurdów w Syrii winna dać naszym politykom do myślenia. Warto też przypomnieć memorandum budapeszteńskie z 1994 roku, w którym USA, Rosja i Wielka Brytania gwarantowały Ukrainie suwerenność i integralność terytorialną w zamian za wyrzeczenie się odziedziczonej po ZSRS broni jądrowej. Amerykanie są gotowi w każdej chwili zrobić deal za naszymi plecami. Zwłaszcza z Rosją.

Ryzyko oparcia się na jednym filarze. Amerykanie mają powiedzenie: „Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka”. My właśnie to zrobiliśmy. Poleganie tylko na jednej opcji to duże ryzyko. Oparcie się na jednym mocarstwie, które może przegrać rywalizację, grozi m.in. pociągnięciem Polski w dół, utratą suwerennej władzy nad terytorium RP, jeśli nie czymś znacznie gorszym. Co więcej, może także doprowadzić do uzależnienia. Poleganie na jednym mocarstwie daje mu znaczną siłę nacisku na nas, ponieważ ma ono świadomość, że jest dla nas jedynym oparciem. Już możemy to odczuć – wystarczy wspomnieć amerykańską ustawę nr 447 o mieniu bezspadkowym po obywatelach polskich pochodzenia żydowskiego czy naciski na wprowadzenie korzystnych rozwiązań podatkowych dla amerykańskich firm mających zamiar wydobywać w Polsce miedź kosztem KGHM.

Wciągnięcie w niechciany konflikt. To przede wszystkim szerszy udział Wojska Polskiego w konfliktach pozaeuropejskich, na kierunkach poza strefą naszego zainteresowania. Takie zaangażowanie osłabi naszą pozycję.

Brak broni nuklearnej. To bardzo poważna słabość Rzeczypospolitej. Nie wiadomo, co mogłoby się stać, gdyby przeciwnik zaatakował nas taką bronią. Jest wielce prawdopodobne, że mocarstwo, które ewentualnie byłoby gwarantem naszego bezpieczeństwa, nie zdecydowałoby się na atomową odpowiedź w obawie, że samo zostanie zaatakowane taką bronią.

Kwadratura koła

Z tej krótkiej analizy wynika, że najkorzystniejsza dla naszej suwerenności jest współpraca z USA, Chinami i Unią Europejską. Oparcie się na Niemczech prowadzi w dłuższej perspektywie do wasalizacji, a w skrajnym przypadku do rewizji granic. Oparcie się na Rosji też jest równoznaczne z politycznym podporządkowaniem, z tym że w krótszym okresie.

Mimo posiadania trzech opcji naszą obecną geopolityczną sytuację w coraz szybciej zmieniającym się świecie można określić w przybliżeniu jako kwadraturę koła. Spiritus movens tej sytuacji jest konflikt amerykańsko-chiński. On generuje całą geopolityczną układankę. Polska opowiedziała się już jednoznacznie po stronie USA, co ma określone konsekwencje. Do tej pory Chiny, wchodząc ze swoimi wpływami do Europy Środkowo-Wschodniej, stawiały na Polskę jako lidera grupy państw tego regionu, znanej jako format „17 + 1”. Jednakże ostatnio Chiny zaprosiły do tego grona Niemcy, które początkowo były poza układem i które Pekin traktował jako głównego konkurenta w walce o wpływy w tej części Starego Kontynentu. Powodem jest nie tylko przekonanie, że bez Niemiec nie da się wiele tu dokonać, lecz także to, że Polska jako sojusznik USA nie może być dla Pekinu liderem bloku współpracy z Chinami.

Dalszymi konsekwencjami naszego wyboru jest oficjalne poparcie Chin dla Nord Stream 2 oraz „kolejowy Nord Stream 2”. To droga transportu chińskich towarów przesyłanych Nowym Jedwabnym Szlakiem do nowego rosyjskiego portu w okolicy Sankt Petersburga. Dalej są one transportowane morzem do niemieckich portów z ominięciem Polski.

Opcja oparcia się na UE ma zasadniczą wadę, ponieważ najważniejszym państwem w Unii są Niemcy, których cele są rozbieżne z naszymi. Drugie pod względem znaczenia państwo w UE, Francja, też prowadzi politykę sprzeczną z interesami Polski. Paryż stawia na nieformalny blok z Berlinem, Moskwą i Pekinem. W tej układance Polska jest zbędnym elementem. W świetle powyższego Polska, opierając się tylko na Unii, musiałaby się wyrzec części swoich strategicznych celów.

Polska w UE jest zbyt dużym państwem, żeby nasz głos nie został wysłuchany, ale zbyt małym, żeby ten głos miał status jednego z decyzyjnych. To wszystko powoduje, że nasza sytuacja staje się grą, w której nasze karty mogą być w każdej chwili przebite. Czy jest z tego wyjście? Tak. Należy przede wszystkim dywersyfikować naszą politykę, polepszając relacje z Chinami i UE. Chiny mimo wszystko z nas nie zrezygnowały, a UE to nie tylko Niemcy i Francja. Poza tym należy zbroić się po zęby, nie tylko w broń konwencjonalną. Z tym, kto dysponuje bronią jądrową, inaczej się rozmawia.

Wojciech Tomaszewski – prawnik i historyk. Przez 25 lat pracował w biznesie międzynarodowym oraz prowadził firmę doradztwa prawnego. Publicysta zajmujący się geopolityką, opisujący zmiany w Azji Wschodniej i w przestrzeni postsowieckiej. Publikował m.in. w „Najwyższym Czasie”, „Newsweek Historia” i na portalach internetowych.

Ostatnie Wpisy

Umiejętności miękkie na rynku pracy

2020.03.30

Fundacja Republikańska

Plecami do kultury

2020.03.25

Fundacja Republikańska

Rządy sztucznej inteligencji

2020.03.23

Fundacja Republikańska

Wspieram Fundację

Życie, dobro wspólne, Polska – w to wierzymy. I jest nas coraz więcej. Coraz więcej ludzi, którzy widzą, jak ważne jest kształtowanie dojrzałych obywateli, budowa silnych instytucji obywatelskich, zmiana życia publicznego zgodnie z ideałami republikańskimi.

Dołącz do dyskusji

Zapisz się!

 

Administratorem danych osobowych jest XXX, który dokonuje przetwarzania danych osobowych Użytkowników zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (t. jedn. Dz.U. z 2002 r., nr 101, poz. 926 ze zm.) oraz ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. nr 144, poz. 1204 ze zm.). Operator Serwisu zapewnia Użytkownikom realizację uprawnień wynikających z ustawy o ochronie danych osobowych, w szczególności Użytkownik ma prawo wglądu do swoich danych osobowych oraz prawo do ich zmiany, poprawiania i żądania ich usunięcia.