Przyjaźń polsko-rosyjska niezagrożona

To, co się dzieje w sprawie dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego do Polski ociera się już farsę. Bardzo smutną farsę. Aby sobie to uświadomić, wystarczy zestawić ze sobą kilka faktów z ostatnich dni:

  • budowa Nordstreamu postępuje w najlepsze, a jego przebieg prawdopodobnie utrudni bądź wręcz uniemożliwi rozwój portu Szczecin-Świnoujście.
  • Komisja Europejska uznała, że kontrakt gazowy z Rosją w części dotyczącej możliwości korzystania z rurociągu jamalskiego przez innych operatorów jest niezgodny z prawem unijnym (sprzeczność z tzw. klauzulą TPA – third party access, czyli wspierana dostępu stron trzecich);
  • rosyjski dziennik “Kommiersant”, powołując się na źródło we władzach Gazpromu, podał 3 dni temu, że rosyjskiego producenta przepisy unijne w kwestiach związanych z umowami dwustronnymi nie interesują;
  • przedwczoraj “Wall Street Journal Europe” napisał, że w Brukseli ma miejsce potężny lobbing niemiecko-rosyjski przeciw budowie gazoportu w Świnoujściu, co może mieć wpływ m.in. na zabiegi spółki Polskie LNG dotyczące pozyskania części środków na budowę terminala z funduszy europejskich;
  • w dorocznej naradzie ambasadorów organizowanej przez MSZ brali udział minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow i przedstawiciel MSZ Niemiec. Oczywiście w zaproszeniach obcych dyplomatów na tego typu spotkania (a przynajmniej ich jawne części) jest sporo kurtuazji i należą one do dobrych obyczajów. Jednocześnie prezydent RP podczas wizyty w Niemczech mówił o zacieśnianiu współpracy, a “polsko-rosyjskie pojednanie” to jedno z głównych słów kluczowych doniesień medialnych o polskiej polityce zagranicznej. Stoi to w ogromnym kontraście z poprzednimi punktami.

Właściwie trudno tego typu sytuacje komentować w sposób wyważony. Można odnieść wrażenie, że w kwestii dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego do Polski mamy do czynienia z rozdwojeniem jaźni polityków (ujmując rzecz bardzo uprzejmie), a państwo okazuje się bezwładne. Cała sprawa będzie wielkim testem prawdziwej wartości integracji europejskiej – a także realnego znaczenia samej Unii. Jeśli spór wokół gazociągu jamalskiego rozstrzygnie się po myśli Gazpromu, a niemiecko-rosyjski lobbing opóźni bądź uniemożliwi budowę terminala LNG, będzie to oznaczało że wbrew zapowiedziom, rządu stajemy się przedmiotem, a nie podmiotem polityki europejskiej. Powstanie także pytanie o sens wieloletnich starań, nakładów i wysiłków związanych z integracją z UE. Wiele wskazuje na to, że wyniki tego testu będą dla Polski nieprzyjemne.

Dominik Smyrgała

Komentarze

Fundacja Republikańska

Fundacja Republikańska

Close