„Depriorytetyzacja” Nabucco, czyli agonii UE ciąg dalszy

Wczoraj “Dziennik Gazeta Prawna” pisał o tym, że projekt budowy gazociągu Nabucco przestał być priorytetowym projektem dywersyfikacyjnym UE, mimo że Komisja Europejska jeszcze w marcu dofinansowała prace nad nim kwotą 200 mln EUR. To pokazuje, że żadnej solidarności unijnej nie ma i nie będzie, a Bruksela nie jest w stanie prowadzić samodzielnej polityki w najważniejszych kwestiach.

Tytułem przypomnienia: projekt Nabucco oznacza  budowę gazociągu prowadzącego z Iranu, Iraku i Azerbejdżanu przez Turcję i Bałkany do Europy i miał stwarzać konkurencję dla importu gazu ziemnego z Rosji. Klęska przedsięwzięcia oznaczać będzie oczywiście to, że promowany przez Gazprom “Południowy Potok” (South Stream), do którego Kreml zdążył już przekonać Austrię, Węgry, Włochy, Chorwację, Słowenię i Serbię (kiedyś też Bułgarię, ale tam jest teraz prawicowy rząd i się postawił) prawdopodobnie zostanie zbudowany. Nabucco jest o tle istotny, że stwarza alternatywę dla rosyjskiego gazu właśnie tam, gdzie ona jest najbardziej potrzebna, czyli gdzie uzależnienie od “błękitnego paliwa” importowanego z Rosji sięga 90 i więcej %.

Warto przy okazji przyjrzeć się założeniom obu projektów, żeby mieć pełny obraz sytuacji. Nabucco ma kosztować niecałe 8 mld EUR i transportować 60 mld metrów sześciennych gazu ziemnego. Dla South Stream te parametry wyglądają odpowiednio: 25 mld EUR, 30 mld metrów sześciennych. Czyli wygrywa projekt sześć razy mniej opłacalny (trzy razy droższy, za to z połową wydajności).

KE motywuje swoją decyzję brakiem zdecydowania ze strony państw mających uczestniczyć w projekcie. Rosjanom jakoś udało się swoje stanowisko przeforsować. Czyżby Dimitrij Anatoljewicz i Władymir Władymirowicz miał większą siłę przebicia, niż Jose Manuel Barroso i Herman van Rumpuy?

Nawet jeśli Nabucco powstanie siłą woli inwestorów, to sam fakt, że tańszego projektu zwiększającego bezpieczeństwo energetyczne Unia nie uważa za priorytet, to znaczy że traci instynkty samozachowawcze. Agonia trwa. Nie wiemy tylko, jak długo jeszcze.

Dominik Smyrgała

Komentarze

Fundacja Republikańska

Fundacja Republikańska

Close