Pan Dług Publiczny

Remigiusz Włast-Matuszak

Wiemy już, jakim tropem pójdzie księgowość kreatywna ustalająca wysokość budżetu i deficytu skarbu państwa! Za chwilę zostaną oficjalnie wykreowane „dochody trudno mierzalne” – z czarnej strefy usług (rynek narkotykowy, prostytucja, paserstwo – bo to przecież też może być wartość dodana), dochody spakowane, dochody ekologiczne, w tym wartość energii słonecznej i tym podobne wynalazki.Czytaj dalej

Pięciogłos: obywatele czy konsumenci?

Krzysztof Wołodźko, „Magazyn OBYWATEL”

Najbardziej trapi mnie zagadnienie, jak wiele czasu zajmie nam budowa kultury wspólnoty, wspólnoty przeżywanej jako coś praktycznego, doświadczanego codziennie, nie zaś hipostazy, czy projektu ideologicznego na użytek tez publicystycznych lub interesów politycznych.Czytaj dalej

Pięciogłos: obywatele czy konsumenci?

Tomasz Pichór, „Sprawy Polityczne”

Żyjemy w świecie, w którym powstały zupełnie nowe, niegdyś nieznane klasy społeczne: matoły, yuppie i gwiazdy. „Ci pierwsi oglądają telewizję, ci drudzy robią programy, ci trzeci w nich występują”. W takim świecie nie ma miejsca na obywatelskość; pozostaje tylko konsumpcja.Czytaj dalej

Pięciogłos: obywatele czy konsumenci?

Wojciech Przybylski, „Res Publica Nowa”

Wątpliwe wydaje się dzisiaj rozróżnienie pomiędzy obywatelem a konsumentem. Nie ma bowiem szczególnych warunków, które przeszkadzałyby przeciętnemu Kowalskiemu w realizowaniu swoich obywatelskich swobód. Trudno też znaleźć ograniczenia współczesnego handlu.Czytaj dalej

Pięciogłos: obywatele czy konsumenci?

Arkady Rzegocki, „Pressje”

Budowanie wolności na fundamencie religijnym – wolności nie tylko negatywnej czy pozytywnej, ale przede wszystkim metafizycznej – stanowi niezwykły dorobek przeszłych pokoleń. Ten związek na naszych oczach jest podważany, głównie przez ludzi młodych, wykształconych (?!), z wielkich miast (a raczej z jednego wielkiego miasta).Czytaj dalej

Przyjaźń polsko-rosyjska niezagrożona

To, co się dzieje w sprawie dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego do Polski ociera się już farsę. Bardzo smutną farsę. Aby sobie to uświadomić, wystarczy zestawić ze sobą kilka faktów z ostatnich dni:

  • budowa Nordstreamu postępuje w najlepsze, a jego przebieg prawdopodobnie utrudni bądź wręcz uniemożliwi rozwój portu Szczecin-Świnoujście.
  • Komisja Europejska uznała, że kontrakt gazowy z Rosją w części dotyczącej możliwości korzystania z rurociągu jamalskiego przez innych operatorów jest niezgodny z prawem unijnym (sprzeczność z tzw. klauzulą TPA – third party access, czyli wspierana dostępu stron trzecich);
  • rosyjski dziennik “Kommiersant”, powołując się na źródło we władzach Gazpromu, podał 3 dni temu, że rosyjskiego producenta przepisy unijne w kwestiach związanych z umowami dwustronnymi nie interesują;
  • przedwczoraj “Wall Street Journal Europe” napisał, że w Brukseli ma miejsce potężny lobbing niemiecko-rosyjski przeciw budowie gazoportu w Świnoujściu, co może mieć wpływ m.in. na zabiegi spółki Polskie LNG dotyczące pozyskania części środków na budowę terminala z funduszy europejskich;
  • w dorocznej naradzie ambasadorów organizowanej przez MSZ brali udział minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow i przedstawiciel MSZ Niemiec. Oczywiście w zaproszeniach obcych dyplomatów na tego typu spotkania (a przynajmniej ich jawne części) jest sporo kurtuazji i należą one do dobrych obyczajów. Jednocześnie prezydent RP podczas wizyty w Niemczech mówił o zacieśnianiu współpracy, a “polsko-rosyjskie pojednanie” to jedno z głównych słów kluczowych doniesień medialnych o polskiej polityce zagranicznej. Stoi to w ogromnym kontraście z poprzednimi punktami.

Właściwie trudno tego typu sytuacje komentować w sposób wyważony. Można odnieść wrażenie, że w kwestii dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego do Polski mamy do czynienia z rozdwojeniem jaźni polityków (ujmując rzecz bardzo uprzejmie), a państwo okazuje się bezwładne. Cała sprawa będzie wielkim testem prawdziwej wartości integracji europejskiej – a także realnego znaczenia samej Unii. Jeśli spór wokół gazociągu jamalskiego rozstrzygnie się po myśli Gazpromu, a niemiecko-rosyjski lobbing opóźni bądź uniemożliwi budowę terminala LNG, będzie to oznaczało że wbrew zapowiedziom, rządu stajemy się przedmiotem, a nie podmiotem polityki europejskiej. Powstanie także pytanie o sens wieloletnich starań, nakładów i wysiłków związanych z integracją z UE. Wiele wskazuje na to, że wyniki tego testu będą dla Polski nieprzyjemne.

Dominik Smyrgała

Close