Pięciogłos: obywatele czy konsumenci?

Wojciech Przybylski, „Res Publica Nowa”

Wątpliwe wydaje się dzisiaj rozróżnienie pomiędzy obywatelem a konsumentem. Nie ma bowiem szczególnych warunków, które przeszkadzałyby przeciętnemu Kowalskiemu w realizowaniu swoich obywatelskich swobód. Trudno też znaleźć ograniczenia współczesnego handlu.Czytaj dalej

Pięciogłos: obywatele czy konsumenci?

Arkady Rzegocki, „Pressje”

Budowanie wolności na fundamencie religijnym – wolności nie tylko negatywnej czy pozytywnej, ale przede wszystkim metafizycznej – stanowi niezwykły dorobek przeszłych pokoleń. Ten związek na naszych oczach jest podważany, głównie przez ludzi młodych, wykształconych (?!), z wielkich miast (a raczej z jednego wielkiego miasta).Czytaj dalej

Przyjaźń polsko-rosyjska niezagrożona

To, co się dzieje w sprawie dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego do Polski ociera się już farsę. Bardzo smutną farsę. Aby sobie to uświadomić, wystarczy zestawić ze sobą kilka faktów z ostatnich dni:

  • budowa Nordstreamu postępuje w najlepsze, a jego przebieg prawdopodobnie utrudni bądź wręcz uniemożliwi rozwój portu Szczecin-Świnoujście.
  • Komisja Europejska uznała, że kontrakt gazowy z Rosją w części dotyczącej możliwości korzystania z rurociągu jamalskiego przez innych operatorów jest niezgodny z prawem unijnym (sprzeczność z tzw. klauzulą TPA – third party access, czyli wspierana dostępu stron trzecich);
  • rosyjski dziennik “Kommiersant”, powołując się na źródło we władzach Gazpromu, podał 3 dni temu, że rosyjskiego producenta przepisy unijne w kwestiach związanych z umowami dwustronnymi nie interesują;
  • przedwczoraj “Wall Street Journal Europe” napisał, że w Brukseli ma miejsce potężny lobbing niemiecko-rosyjski przeciw budowie gazoportu w Świnoujściu, co może mieć wpływ m.in. na zabiegi spółki Polskie LNG dotyczące pozyskania części środków na budowę terminala z funduszy europejskich;
  • w dorocznej naradzie ambasadorów organizowanej przez MSZ brali udział minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow i przedstawiciel MSZ Niemiec. Oczywiście w zaproszeniach obcych dyplomatów na tego typu spotkania (a przynajmniej ich jawne części) jest sporo kurtuazji i należą one do dobrych obyczajów. Jednocześnie prezydent RP podczas wizyty w Niemczech mówił o zacieśnianiu współpracy, a “polsko-rosyjskie pojednanie” to jedno z głównych słów kluczowych doniesień medialnych o polskiej polityce zagranicznej. Stoi to w ogromnym kontraście z poprzednimi punktami.

Właściwie trudno tego typu sytuacje komentować w sposób wyważony. Można odnieść wrażenie, że w kwestii dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego do Polski mamy do czynienia z rozdwojeniem jaźni polityków (ujmując rzecz bardzo uprzejmie), a państwo okazuje się bezwładne. Cała sprawa będzie wielkim testem prawdziwej wartości integracji europejskiej – a także realnego znaczenia samej Unii. Jeśli spór wokół gazociągu jamalskiego rozstrzygnie się po myśli Gazpromu, a niemiecko-rosyjski lobbing opóźni bądź uniemożliwi budowę terminala LNG, będzie to oznaczało że wbrew zapowiedziom, rządu stajemy się przedmiotem, a nie podmiotem polityki europejskiej. Powstanie także pytanie o sens wieloletnich starań, nakładów i wysiłków związanych z integracją z UE. Wiele wskazuje na to, że wyniki tego testu będą dla Polski nieprzyjemne.

Dominik Smyrgała

„Depriorytetyzacja” Nabucco, czyli agonii UE ciąg dalszy

Wczoraj “Dziennik Gazeta Prawna” pisał o tym, że projekt budowy gazociągu Nabucco przestał być priorytetowym projektem dywersyfikacyjnym UE, mimo że Komisja Europejska jeszcze w marcu dofinansowała prace nad nim kwotą 200 mln EUR. To pokazuje, że żadnej solidarności unijnej nie ma i nie będzie, a Bruksela nie jest w stanie prowadzić samodzielnej polityki w najważniejszych kwestiach.

Tytułem przypomnienia: projekt Nabucco oznacza  budowę gazociągu prowadzącego z Iranu, Iraku i Azerbejdżanu przez Turcję i Bałkany do Europy i miał stwarzać konkurencję dla importu gazu ziemnego z Rosji. Klęska przedsięwzięcia oznaczać będzie oczywiście to, że promowany przez Gazprom “Południowy Potok” (South Stream), do którego Kreml zdążył już przekonać Austrię, Węgry, Włochy, Chorwację, Słowenię i Serbię (kiedyś też Bułgarię, ale tam jest teraz prawicowy rząd i się postawił) prawdopodobnie zostanie zbudowany. Nabucco jest o tle istotny, że stwarza alternatywę dla rosyjskiego gazu właśnie tam, gdzie ona jest najbardziej potrzebna, czyli gdzie uzależnienie od “błękitnego paliwa” importowanego z Rosji sięga 90 i więcej %.

Warto przy okazji przyjrzeć się założeniom obu projektów, żeby mieć pełny obraz sytuacji. Nabucco ma kosztować niecałe 8 mld EUR i transportować 60 mld metrów sześciennych gazu ziemnego. Dla South Stream te parametry wyglądają odpowiednio: 25 mld EUR, 30 mld metrów sześciennych. Czyli wygrywa projekt sześć razy mniej opłacalny (trzy razy droższy, za to z połową wydajności).

KE motywuje swoją decyzję brakiem zdecydowania ze strony państw mających uczestniczyć w projekcie. Rosjanom jakoś udało się swoje stanowisko przeforsować. Czyżby Dimitrij Anatoljewicz i Władymir Władymirowicz miał większą siłę przebicia, niż Jose Manuel Barroso i Herman van Rumpuy?

Nawet jeśli Nabucco powstanie siłą woli inwestorów, to sam fakt, że tańszego projektu zwiększającego bezpieczeństwo energetyczne Unia nie uważa za priorytet, to znaczy że traci instynkty samozachowawcze. Agonia trwa. Nie wiemy tylko, jak długo jeszcze.

Dominik Smyrgała

Pierwsza kopalnia gazu łupkowego już za 8 lat

Gaz łupkowy robi niesamowitą karierę w ostatnich latach na całym świecie, a w Polsce zwłaszcza w ostatnich miesiącach. Dla jednych jest nadzieją na zwiększenie niezależności energetycznej Polski i zamożności Polaków. Dla innych -  złudzeniem, sztuczną alternatywą dla jedynie słusznego gazu dostarczanego przez Gazprom i wskazanych przez niego pośredników. Rozsądna analiza szans wiążących się z tym paliwem i kompleksowe podejście do możliwości uruchomienia produkcji gazu łupkowego powinno być absolutnym priorytetem władz Polski.

 

Gazowanie gospodarki

Bezpieczeństwo energetyczne, czyli zapewnienie nieprzerwanych dostaw energii i paliw po jak najkorzystniejszych cenach – jest obok zmian demograficznych – jednym z najpoważniejszych wyzwań współczesnej polityki. Umiejętność zapewnienie obywatelom i przedsiębiorcom stabilnych dostaw taniej i czystej energii decyduje o tym, czy dane państwo się rozwija, czy staje się zacofaną prowincją, coraz bardziej odległą od centrów światowej gospodarki. Polityka Unii Europejskiej agresywnie dyskryminująca wytwarzanie energii elektrycznej z węgla kamiennego uniemożliwia wykorzystanie niesamowitego potencjału tkwiącego w polskim węglu i jest jednym z podstawowych zagrożeń dla bezpieczeństwa energetycznego RP. Proces nakładania kar na wytwarzanie prądu z węgla w drodze dodatkowych opłat za emisję dwutlenku węgla ma dla całej Europy a zwłaszcza Polski skutek, który można nazwać „gazowaniem gospodarki”. Jeśli nie możemy wytwarzać energii z węgla, to musimy ją wytwarzać w elektrowniach atomowych lub gazowych. Z uwagi na fakt, że Polska może mieć realnie elektrownię atomową najwcześniej za 20 lat, będziemy zmuszeni budować elektrownie gazowe w miejsce zamykanych elektrowni węglowych a zapotrzebowanie na gaz ziemny będzie radykalnie rosło. W tej sytuacji zapewnienie jego nieprzerwanych dostaw na dobrych warunkach cenowych staje się być albo nie być polskiej gospodarki. To wyzwanie, któremu nie jesteśmy w stanie sprostać w oparciu jedynie o krajowe złoża gazu ziemnego, którego udokumentowane złoża na terytorium Polski szacuje się na ponad 140 miliardów metrów sześciennych. W sytuacji, w której całość gazu zużywanego przez polskich odbiorców miałaby być wydobywana w Polsce, zasoby te wystarczyłyby na zaledwie 10 lat i to pod warunkiem, że Polska gospodarka nie tylko nie będzie się rozwijała, ale wręcz skurczy się. Dlatego – book dobrze przeprowadzonej dywersyfikacji dostaw gazu – możliwość pozyskania gazu z nowych źródeł znajdujących się na terytorium Polski jest szansą nie tylko na uniknięcie energetycznej zapaści, ale szansą na zdobycie przewagi konkurencyjnej dla polskiej gospodarki.

Amerykańskie początki

Gaz łupkowy to gaz ziemny którego wydobycie nie odbywa się w sposób konwencjonalny. Jest on uwięziony w porach skał i jego wydobycie wymaga silniejszej interwencji niż samo dowiercenie się do złoża. Pod wpływem roztworu wody ze śladowymi dodatkami chemicznymi (kwas) gaz uwalnia się łupków i zostaje wychwytywany. Nad metodami efektywnego przeprowadzania takich operacji od lat siedemdziesiątych pracowały koncerny amerykańskie, wspierane przez Departament Energii USA. W XXI wieku lata badań i poszukiwań zostały przekute w gigantyczny sukces – w USA, które są największym światowym konsumentem i importerem gazu (22 proc. światowej konsumpcji), w wyniku dynamicznego rozwoju technologii pozyskiwania gazu łupkowego w 2009 roku stanowił on już 10 proc. całości wydobycia. Do sukcesu gazu łupkowego przyczyniły się dwa podstawowe czynniki: kilkunastokrotny wzrost cen ropy naftowej i gazu ziemnego na światowych rynkach i radykalne obniżenie kosztów wydobycia gazu łupkowego. W efekcie spadku kosztów wydobycia gazu łupkowego Amerykanie przebudowali narodową strategię bezpieczeństwa energetycznego. Kilkanaście zbudowanych terminali gazu skroplonego, które miały służyć do importu tego paliwa z innych części świata praktycznie nie funkcjonuje i stanowi wentyl bezpieczeństwa amerykańskiej gospodarki. Okazało się, że taniej jest wyprodukować gaz łupkowy u siebie, niż kupić go na końcu świata, zgazować, przewieść statkiem i rozprężyć. Zachęcone sukcesem w domu Amerykańskie koncerny zaczęły bardzo aktywnie poszukiwać szans w innych państwach posiadających potencjał w tym zakresie i zapukały do Polski.

Polska – na progu przełomu?

Dlaczego pomimo skomplikowania i kosztowności prowadzenia takich projektów amerykańskie koncerny są zainteresowane tego rodzaju inwestycjami w Polsce? Zainteresowanie wydobyciem niekonwencjonalnego gazu ziemnego w Polsce jest między innymi owocem polityki dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego prowadzonej w latach 2005-2007 przez Ministra Gospodarki Piotra Wożniaka i Pełnomocnika rządu ds. Dywersyfikacji – ministra Piotra Naimskiego. Autorzy opracowania zaprezentowanego przez paliwowego giganta Conoco Phillips („Czy wydobycie gazu łupkowego w Polsce może być sukcesem na dużą skalę?”) jako argumenty na rzecz zaangażowania w Polsce wskazują m.in. poważne podejście do dywersyfikacji dostaw energii przez polskie władze i bardzo niskie opłaty za koncesje i podatki od takiej działalności. Powodów zainteresowania i szans na sukces inwestorów jest o wiele więcej.

Złoża łupków bitumicznych w Unii Europejskiej znajdują się w Austrii (okolice Wiednia), Niemczech (Dolna Saksonia), Wielkiej Brytanii, Francji, Szwecji i Szwajcarii. W żadnym  z tych państwa jednak szacowana wielkość pokładów łupków nie jest tak obiecująca jak w Polsce. Niektórzy eksperci szacują zasoby gazu łupkowego możliwego do wydobycia w Polsce nawet na 1,6 biliona metrów sześciennych – co wystarczyłoby na pokrycie obecnego zapotrzebowania polskiej gospodarki wyłącznie z tego źródła przez sto kilkadziesiąt lat.

Oprócz geologicznych warunków, ekonomiczne parametry wydobycia w gazu zimnego z łupków w Polsce SA bardzo obiecujące dla inwestorów. Zgodnie z danymi własnymi amerykańskich koncernów, cena wydobycia gazu łupkowego w Polsce (szacunkowo – między120 a 180 dolarów za 1000 m sześciennych) jest co prawda o kilkadziesiąt procent wyższa od krajowych kosztów wydobycia konwencjonalnego gazu ziemnego, sprawia jednocześnie, że gaz łupkowy mógłby dawać bardzo godziwy zysk inwestorowi a jednocześnie kosztować niewiele więcej niż połowę tego, co płacimy za gaz z Federacji Rosyjskiej.

Wyzwania dla inwestorów

W zakresie wydobycia konwencjonalnego gazu ziemnego w Polsce karty dawno są rozdane. Sytuacja w zakresie koncesji na jego wydobycie jest ustalona i praktycznie na całym terytorium Polski możliwość wydobycia tego surowca została zarezerwowania dla państwowego PGNiG, a prywatne firmy (co do zasady – amerykańskie) posiadają jedynie koncesje dotyczące marginalnych obszarów i ilości. W przypadku gazu łupkowego wyścig jest w pierwszej fazie i można wręcz powiedzieć, że dopiero zakończyły się zapisy na gotowych do startu. Nie będzie ich zbyt wielu z Polski – poszukiwania gazu łupkowego – jak każde poszukiwania kopalin znajdujących się na głębokości kilku tysięcy metrów – są drogie, czasochłonne i obarczone ryzykiem niepowodzenia. Złoża łupków zalegają w pokładach o grubości od 20 do 200 metrów, znajdujących się na głębokości 2000-4500 metrów. By przeprowadzić badania poszukiwawcze, należy dokonać olbrzymiej ilości wierceń, o wiele większej niż w przypadku zwykłego gazu ziemnego. W jednym z projektów poszukiwawczych przeprowadzonych poza granicami Polski inwestor wywiercił 5 700 otworów na obszarze o wielkości 1600 kilometrów kwadratowych, co oznacza ponad trzy otwory na kilometr kwadratowy!

Olbrzymie koszty uruchomienia kopalni gazu łupkowego to tylko jedna barier dla inwestorów. Inne wyzwania na które natrafiają inwestorzy to niesprawność polskiej administracji i biurokratyczne przepisy – doświadczeni pracownicy międzynarodowych koncernów od lat prowadzący poszukiwania muszą zdobywać uprawnienia do wykonywania zawodu w Polsce, a sprzęt który jest dopuszczony do pracy np. w Teksasie i wielu innych miejscach na świecie przed użyciem w Polsce musi uzyskiwać certyfikację, co jest procesem bardzo czasochłonnym. Pomimo tego, Ministerstwo Środowiska wydało już kilkadziesiąt koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. Biorąc pod uwagę właśnie ilość wydanych obecnie koncesji poszukiwawczych, które obejmują już olbrzymią cześć terytorium Polski na którym geologowie spodziewają się możliwości odnalezienia gazu łupkowego, za 4-5 lat skończą się spekulacje i będziemy mogli o precyzyjnie podać wielkość zasoby tego surowca znajdujące się w naszym kraju. W 2015 roku okaże się, czy realistami byli optymiści mówiący o zapasach na ponad sto lat, czy sceptycy mówiący o nieistotnych ekonomicznie ilościach. Biorąc pod uwagę, że czas prac poszukiwawczych to ok. dwa lata, pierwsze wyniki badań będziemy znali w przyszłym roku. Jeśli szacunki firm przygotowujących się do wydobycia są realistyczne i budowa kopalni gazu łupkowego i jej uruchomienie to co najmniej 7 kolejnych lat, pierwsza kopalnia gazu łupkowego w Polsce zostanie uruchomiona w 2018 roku.

Skutki dla Polski

Uruchomienie wydobycia gazu łupkowego na skalę przemysłową w Polsce będzie miało olbrzymie skutki polityczne i ekonomiczne – nie tylko dla Polski, ale całego regionu. Polska w tym czasie najprawdopodobniej nadal będzie związana kontraktem gazowym przedłużonym na niekorzystnych warunkach przez obecny rząd do 2037 roku i kontraktami na dostawę gazu skroplonego do Świnoujścia. Uruchomienie gazu łupkowego umożliwi skokowe obniżki cen gazu o kilkadziesiąt procent a uzyskanie możliwości zabezpieczenia dostaw z innego kierunku pozwoli na renegocjację wynegocjowanej w warunkach rosyjskiego monopolu umowy z Gazpromem. Dodatkowo, państwo polskie będzie miało szansę na uzyskanie olbrzymich dochodów z opłat koncesyjnych od wydobycia gazu łupkowego.

Również konsekwencje geopolityczne uruchomienia produkcji gazu łupkowego będą olbrzymie. Zgodnie z opracowaniami renomowanych amerykańskich instytutów badawczych, uruchomienie na masową skalę wydobycia gazu łupkowego jest atrakcyjną alternatywą dla drogich i bardzo trudnych politycznie projektów energetycznych, jak np. gazociąg Nabucco mający zmniejszyć zależność państw Europy Środkowo-Wschodniej od dostaw gazu od rosyjskich koncernów, transportujących go z terytorium Federacji Rosyjskiej i regiony Morza Kaspijskiego. Ci sami eksperci zwracają uwagę, że sama perspektywa rozwoju wydobycia gazu łupkowego zabija rosyjskie pomysły budowy wspólnie z Iranem i Katarem gazowego kartelu mającego wyciskać pieniądze z odbiorców gazu zimnego na wzór OPEC.

Zrealizowanie dobrego dla Polaków scenariusza wymaga aktywnej, mądrej, długofalowej polityki państwa. Po pierwsze, prawo geologiczne i górnicze powinno regulować sprawy opłat koncesyjnych i podatków o wydobywanego gazu łupkowego w sposób w jaki robią to państwa cywilizowane – sukces prac poszukiwawczych i wydobywczych musi oznaczać, że inwestor podzieli się nim z polskimi obywatelami. Rozdanie koncesji wydobywczych przed załatwieniem jest arcyważnej sprawy, a więc na podstawie teraz obowiązujących przepisów, będzie oznaczał de facto uwłaszczenie koncernów międzynarodowych na polskich zasobach naturalnych. Późniejsze nakładanie na nie podatków od gazu łupkowego może być traktowane zgodnie z przepisami obowiązującymi Polskę jako nacjonalizacja i będzie podlegało odszkodowaniom. Olbrzymie skutki ewentualnych zaniedbań dokonywanych teraz zobaczymy za dziesięć lat. Po drugie, Polska powinna błyskawicznie zbudować koalicję celową z innymi państwami UE posiadającymi zasoby gazu łupkowego i wspólnie z nimi pilnować wszelkich działań Komisji Europejskiej, które mogą skutkować zablokowaniem możliwości jego wydobycia, zwłaszcza w drodze nowo uchwalanych przepisów „ekologicznych”. Wypowiedź Przewodniczącego Komisji Jose Barroso z ostatnich dni o tym, że „Komisja bada wszystkie możliwe skutki, w tym środowiskowe, zastosowania technologii do wydobywania gazu z łupków. (…) Wyniki tej oceny będą odgrywać kluczową rolę w rozwoju wydobycia niekonwencjonalnego gazu w Europie” – brzmi jak ponura groźba. Nie możemy dopuścić, że polski gaz łupkowy podobnie jak polski węgiel zostanie zasobem zablokowanym w ziemi przez europejskie regulacje, które na pewno nie służą ochronie przyrody, a są na rękę Gazpromowi i europejskim koncernom wyspecjalizowanych w sprzedaży „ekotechnologii”. Po trzecie, przepisy dotyczące funkcjonowania rynku gazowego powinny zostać zmienione w sposób budujący czytelne ramy gry dla inwestorów gotowych ryzykować setki milionów dolarów by zarabiać w Polsce. Obecne bagno regulacyjne jest trudne do zaakceptowania dla menedżerów muszących przekonywać swoich szefów do podejmowania ryzyka nieudanej inwestycji za setki milionów dolarów w Polsce. Po czwarte – polskie państwowe spółki gazowe muszą prowadzić inwestycje w sposób umożliwiający dalszą sprzedaż gazu łupkowego po wydobyciu i dostarczanie go do klientów. Znalezienie i wydobycie gazu łupkowego to początek procesu – muszą istnieć gazociągi którymi gaz ten trafi do klientów i magazyny gazu na zapas. Stworzenie warunków dla powodzenia wydobycia gazu łupkowego to ćwiczenie z podmiotowości państwa polskiego. Powodzenie tego ćwiczenia zdecyduje o tym, czy Polska i polscy przedsiębiorcy będą miała coś do powiedzenie w europejskiej polityce i gospodarce. Dlatego jako obywatele powinniśmy patrzeć władzy na ręce szczególnie w tym zakresie.

Tekst ukazał się w “Naszym Dzienniku” z dnia 12 czerwca 2010 r.

O republice i postawie republikańskiej. Część 1: Dziedzictwo Platona

Zbigniew Stawrowski

Idea republiki – przy jej właściwym rozumieniu – odzwierciedla i niesie w sobie najgłębsze intuicje spośród tych, które towarzyszyły refleksji politycznej od początku naszej cywilizacji. Co więcej, jest to stanowisko mogące objąć sobą wszystkie rzetelne punkty widzenia, także te, które w zbyt jednostronnej i przeakcentowanej formie podnoszone są przez reprezentantów innych nurtów.

Czytaj dalej

Niemcy wróciły do wielkiej gry

z prof. Jaques'em-Pierrem Gougeonem
rozmawia Aleksandra Rybińska

Europa długo była dla Niemców czymś w rodzaju Ersatzu dla narodu, tej tożsamości narodowej, której nie mieli i mieć nie mogli po II wojnie światowej. Po Zjednoczeniu zaczęli tworzyć tę tożsamość narodową na nowo. I szybko okazało się, że europejska idea, którą przywłaszczali sobie przez tyle lat, nie jest im już potrzebna. Stali się znów narodem, który ma własne interesy, poza Unią i nawet wbrew Unii. Nagle bycie Niemcem i obrona niemieckich interesów stała się z powrotem czymś zupełnie naturalnym.

Czytaj dalej

Close