Niekończąca się tragedia. Ratowanie Grecji trwa już prawie 8 lat

Niekończąca się tragedia. Ratowanie Grecji trwa już prawie 8 lat

Na światowych rynkach finansowych dominuje dziś kolor czerwony. Amerykańskie giełdy zaliczyły wczoraj jeden z największych spadków w historii. WIG20 na ten moment traci prawie 3%, bitcoin od szczytu spadł o prawie 70%. Jeśli jesteś inwestorem i przeklinasz dzisiejszy dzień, mamy dla Ciebie pocieszenie: Grecja i tak ma gorzej.

Kryzys zadłużenia, który doprowadził do niewypłacalności Grecji, rozpoczął się na przełomie 2009 i 2010 roku a swój szczyt osiągnął w 2012. Obniżka ratingu greckich obligacji do poziomu śmieciowego doprowadziła do wzrostu rentowności do wartości sięgających nawet 40%. Zadziałał typowy efekt domina: wzrost kosztów obsługi długu zwiększył deficyt budżetowy, co jeszcze bardziej podniosło rentowność obligacji (premię dla inwestorów za ryzyko), co znowu podniosło koszty obsługi zadłużenia...

Tymczasem program ratunkowy, który miał podźwignąć ten kraj z zapaści, wdrażany jest już od połowy 2010 roku. I końca nie widać.

Program naprawczy wdrażany jest wspólnie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Unię Europejską. Zaczęło się od 110 miliardów euro pożyczki, potem było "strzyżenie" wierzycieli Grecji (mówiąc wprost - przymusowe umorzenie części długów kraju względem tych, którzy pożyczyli pieniądze) i kolejne pożyczki. Ostatnią wypłacono pod koniec stycznia br., ale na tym na pewno nie koniec. Jak pokazuje wykres przygotowany w oparciu o prognozy ekonomistów z portalu Trading Economics, do 2020 roku poziom długu w stosunku do PKB Grecji utrzyma się w okolicach 180%.

Możemy się tylko cieszyć, że do tego skrajnie nieefektywnego programu ratunkowego dokłada się głównie strefa euro. To kolejny powód, dla którego warto się trzymać od niej z daleka.

Komentarze

Fundacja Republikańska

Fundacja Republikańska

Close